Wizja dla dziecka

fot.fotolia

Jak sobie radzić z małym terrorystą?

Histeryczny płacz, tupanie nogami, naburmuszona mina – kto choć raz nie widział u dziecka takiej przesadnej reakcji? Coraz więcej rodziców ma problemy ze swoimi pociechami i zastanawia się nad tym, czy nie popełnia błędów wychowawczych. Tymczasem taka jest cena bezstresowego wychowania.

Z ostrą reakcją spotykamy się w sklepie, gdy dziecko nie dostaje ulubionej zabawki, w domu, gdy każemy wyłączyć komputer, telewizor, zaganiamy do spania, sprzątania lub nauki. Bunt, z którym spotykają się rodzice staje się coraz częściej źródłem ich frustracji.

– Rodzice kochają swoje dzieci ponad życie. Zrobiliby dla nich wszystko, niczego im nie brakuje zarówno pod względem emocjonalnym, jak i materialnym. W teorii wszystko wygląda bajkowo. W praktyce jednak dom przypomina pole bitwy z niesfornym kilkulatkiem. W rodzicach rośnie frustracja, że ich wysiłki, by wychować szczęśliwe dziecko, idą na marne. Mało tego, coraz częściej dosłownie nie potrafią z nim wytrzymać. To powoduje poczucie winy, że być może są złymi rodzicami – wyjaśnia Michał Kędzierski, psycholog dziecięcy z Mobilnego Pogotowia Wychowawczego. I dodaje, że rodzice czują się sterroryzowani i bezradni.

Moda na bezstresowe wychowanie przyszła do Polski w latach 90. z krajów skandynawskich. Zachłysnęliśmy się modelem wychowawczym bez zakazów, kary i żadnych reguł, nie zdając sobie jednak sprawy z tego, jakie konsekwencje tego modelu poniosą nasze dzieci. Tymczasem szwedzcy rodzice po latach pozwalania pociechom na wszystko, wracają do tradycyjnych metod wychowywania i przyznają, że bezstresowe relacje mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Okazało się, że brak ustalonych zasad w domu i konsekwentnego ich przestrzegania doprowadziły do tego, że urosło w Szwecji całe pokolenie egoistycznych i niezaradnych w życiu młodych ludzi. Cenę bezstresowego wychowania płacą już także Brytyjczycy, z badania przeprowadzonego przez organizację charytatywną „Barnardo’s” wynika, że prawie połowa mieszkańców Wielkiej Brytanii uważa dzieci za agresywne, źle zachowujące się i „niemal dzikie”. Ponadto 1/4 badanych twierdzi, że sprawiającym kłopoty dzieciom, które ukończyły 10. rok życia, nie da się już pomóc.

Krytycznie do bezstresowego wychowania zaczynają powoli podchodzić także polscy psycholodzy. – Wychowanie w taki sposób z dużym prawdopodobieństwem spowoduje, iż dziecko przy pomocy różnych irytujących metod zacznie domagać się tego, na co ma w danej chwili ochotę, a czego dostać nie może. Jest za małe, by zrozumieć, że jego zachowanie krzywdzi rodziców. Widzi tylko proste zależności – terroryzuję i dostaję to, czego chcę, więc dalej to robię. Tylko tyle. Zachowanie to jest skuteczne, poniekąd jest przejawem inteligencji dziecka – tłumaczy psycholog dziecięcy Michał Kędzierski i zachęca, by wczuć się w skórę dziecka. –Wyobraź sobie, że masz 5 lat. Prosisz mamę o zabawkę, jednak jej nie dostajesz. Chcesz namówić tatę na chwilę wspólnej zabawy, jednak on nie ma czasu. Kiedy zaczynasz krzyczeć, nagle okazuje się, że tata zaczyna poświęcać Ci uwagę, a mama kupuje zabawkę. Dzieci szybko się uczą i z czasem potrafią podporządkować sobie przy pomocy krzyku, płaczu czy demolowania mieszkania całą rodzinę. Taki maluch zaczyna czuć się w domu panem i władcą, jednak dla niego to zbyt duża odpowiedzialność, by de facto być szefem. Zaburza to jego poczucie bezpieczeństwa i cała sytuacja może go najzwyczajniej przerastać. Dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje jasno wytyczonych granic. Reguły wprowadzone przez rodziców są swoistą ramą, punktem wyjścia do zrozumienia, jak funkcjonuje świat. Bez nich może czuć się po prostu zagubione – wyjaśnia ekspert.

Jeżeli rodzice w domu będą spełniali każdą zachciankę dziecka, zrobią mu krzywdę. W przedszkolu, szkole, grupie rówieśniczej nikt nie będzie spełniał jego życzeń, a przyzwyczajone do tego, że w domu dostaje to, czego chce, w nowej rzeczywistości nie tylko będzie zagubione, ale także odtrącone przez rówieśników. A dodatkowo nie zrozumie, dlaczego tak się dzieje. Z czasem frustracja będzie rosła, a stąd tylko krok do agresji. Rodzice, którzy zafascynowali się ideą bezstresowego wychowania mogą jednak pomóc swoim niesfornym dzieciom.

– Najskuteczniejsza w przypadku „rozrabiających”, nieposłusznych dzieci jest psychologia behawioralna. Jest to bardzo konkretna dziedzina wiedzy, mówiąca dokładnie jak zachować się w danej sytuacji. Jej podstawą są proste prawa uczenia się. Bardzo ważne jest tutaj nagradzanie dobrych zachowań dziecka i karanie tych niepożądanych. Nie chodzi tu oczywiście o bicie dziecka bądź wprowadzenie w domu pruskiego drylu. Absolutnie nie jest tu celem unieszczęśliwianie dziecka, ale działanie dla jego dobra – wyjaśnia Michał Kędzierski.– Niektórzy rodzice udają się po pomoc do psychologów. Jednakże godzinna sesja to za mało, by kompleksowo rozwiązać problem. Poza tym rodzice nieraz pomijają ich zdaniem nieistotne szczegóły, które mogą się okazać kluczem do rozwiązania problemów wychowawczych z dziećmi. Dlatego też coraz częściej organizowane są warsztaty dla rodziców. Warto też skorzystać z pomocy Pogotowia Wychowawczego. Wtedy psycholog przyjeżdża do domu danej rodziny, w ciągu trwającego zazwyczaj tydzień szkolenia, obserwuje, a następnie podpowiada rodzicom, jak postępować z maluchem dla dobra całej rodziny.

Pamiętajmy, że obowiązki i jasne reguły w domu porządkują świat dziecka. Nie są karą, pozwalają za to uniknąć życiu chaosu.

forbrukslån beste | søke forbrukslån med betalingsanmerkning sammenligne forbrukslån